czwartek, 14 marca 2013

Rozproszenie codzienności

Gubię w codzienności myśli. Najważniejsze myśli o wierszach. Być milimetr od inspiracji i strącić ją jednym
niefortunnym słowem w przepaść- zgroza! Czasem to wraca, w innych słowach. Czasem zapominam co miało być wierszem, słowa gubią się. 
Ostatnio krążę myślami wokół różnych skojarzeń: radio- czarownica-kto jest w środku- wnętrze- uczucia. 
Tak rzeźbiony jest wiersz- układa się na pięciolinii obrazów rozproszonych i nie ułożonych w sensowną całość. Tak źródłem powstania wiersza jest absurd! Niezwykłość. Jak pisze Herbert to zarzucanie kotwicy-
przyjście weny. 
Wena jest rzeźba skończoną. Słowem ułożonym w historię. Na razie jestem na etapie nadawania delikatnego 
kształtu. Chodzę po ogrodzie słów i szukam tych najbardziej lśniących:)


piątek, 8 marca 2013

Piosenka dnia: Heaven Depeche mode

w przestrzeni jesteś
odbiciem
odbiciem lustra
szklanej ramy
której szkło miażdży mi rzęsy

w przestrzeni jestem
odbiciem
odbiciem lustra
w szklanej ramie
której szkło miażdży mi serce

twoje usta szklane
twoje usta rzeźbione
w szkle miażdżą mi serce

serce to szkło
dłonie to szkło
jestem odbiciem szkła
to twoje imię miażdży mi serce


wtorek, 26 lutego 2013

Impresje

Czekam z niecierpliwością na srebrzące się słońcem poranki. Słońce wczesnym rankiem jest nie tylko zaspane, ale też piękne. Potem w miarę upływu godzin rozrasta się  i otwiera  gładząc ziemię
promieniami. By pod wieczór zamykać się i usypiać. Rytuał który za każdym razem jest inny- kalejdoskop 
wrażeń. Kalejdoskop przetykanych nitek światła, które rozpadają się na milion niewidzialnych kryształków. 
Znikają w cieniu- jak nieregularne figury geometryczne. Rozpryskują się w powietrzu.
I kończy się spektakl słońca. Zamykam oczy, znowu pada deszcz. 


piątek, 22 lutego 2013

Czarny kot przebiegł mi drogę ;)

Piątek uwielbiam, przecież nie trzeba niczego więcej dodawać. To takie proste. 

 Prosta gra, gdy spotykam rano kota ( co o dziwo zdarza się dosyć często) będzie to dobry dzień, 
a jeśli nie spotykam żadnego przedstawiciela tego gatunku, liczę na zwykły łut szczęścia. 
Jestem zdania, że koty każdego koloru i każdego gatunku przynoszą szczęście! i mruczenie, te co łaskawsze. 
Nie oszukujmy się jednak! łaskawość kocia jest wyjątkową zmienną niezbadaną. Chyba mogę zaryzykować 
nieśmiałe stwierdzenie, że troszkę mnie lubią. Być może widzą we mnie swoją fanatyczną wielbicielkę- tego 
nie da się ukryć. Ukryj coś przed kotem- niemożliwe. 
No z opóźnieniem, ale jest wpis dla kotów z  okazji ich niedzielnego święta. Choć to zupełnie nędzne wytłumaczenie- nie było weny. A wena wiadomo, że kapryśna i przyszła dziś. Aż się dziwię, że tak skomplikowany proces twórczy zachodzi w moim mózgu;) wszystko dzięki liście przebojów:)









z internetu zdjęcie to:)

wtorek, 12 lutego 2013

Rok Zakochanego Ducha

Niezmiernie mi miło ogłosić światu, że mój blog poetycki ma już rok i dwa dni:). Mogę chyba sobie złożyć
gratulacje,że wytrwałam w jego prowadzeniu. Ostatnio jest na pierwszym planie, mój blog modowy schował
się w kącie.
Lubię poezję, więc to miejsce jest dla mnie spełnieniem mini marzeń. Wchodzę tu bez planu, spontanicznie,
bez poczucia jakieś idiotycznej presji. Tu rządzi słowo, słowo we wszelkich barwach i odcieniach.

Zamiast świeczek a wraz z nimi tortu (chociaż wersja ze świeczkami jest mocno tradycyjna i co najmniej
przestarzała stwierdzam po wpisaniu tortu w google)
A więc poprzestańmy na słowie:)

jestem tu sama nie na bezludnej wyspie
jestem słowem napisana
słownie- słowem słowu oddana

świat mój słowem naznaczony
wypisany napisany
to wyspa nie bezludna

jestem słowem opisanym
skórą pisaną słowem
które w dłoniach twych
nie jest bezludną wyspą
to wyspa słownie- słowem
słowu oddana

Na koniec życzenia dla bloga, a co! Spełnionych słownych wen:)


obrazek z tej strony

piątek, 8 lutego 2013

Kadr dnia wierszem

czemu my nie piszemy wierszy
czemu nie piszemy poematów
poetów
brakuje!

czemu
cz e m u
nie piszemy poematów
nie jesteśmy poetami
od języka
z języka
na języku

lingwistycznie opisani
język nie do uratowania
język nie do opisania

czemu nie piszemy poematów
dłoniami?