środa, 14 maja 2014

Lullaby of Birdland

Szukam czegoś co rozkruszy myśli. Dobrych słów. Słowo jest najważniejsze, słowem można wszystko. Ja poszukuję go ciągle od nowa, ciągle szukam muz gotowych poddać się wierszowi. 
Muzie nie brakuje elastyczności, ona po prostu jest kreatywna. 

a ja po prostu łowię perły pośród pustyni smutku. Wszystko można przetkać na swoją korzyść. 
Perły są tylko łatwopalnymi słowami, ale tak genialnie  układają się w krótkie historie. 
Co jest takiego w tych wierszach, że zawsze, te najlepsze to z nieszczęścia? że te, które uznaję za najlepsze to erotyki i te 
o miłosci. Przecież to są starte prawie na proch na tematy, a jednak każdy poeta mówi o tym inaczej. Ciągle od początku 
przetwarzając je przez swoją wyobraźnię. Na jak długo starczy mi jeszcze tej wyobraźni?



trudno sklejać coś, co i tak wiadomo, że nie wytrzyma próby czasu. 
trudno sklejać serce, bo i tak nie wytrzyma próby czasu.

Skupiam się na tym, co mnie zachwyca. Np. nowa, genialna trójkowa powieść, czemu 
nie mogłambym i wyjechać do Honolulu.Czy gdziekolwiek, byle daleko.  
Jak już jestem przy ulubionym radiu, słuchałam dziś jednej z moich ukochanych audycji
Trzech Wymiarów Gitary i chyba powinnam wystosować oficjalne podziękowanie do prowadzącego Piotra Barona, za posklejanie przynajmniej muzycznie mojego serca. 
Nie wiem, co jest w tych gitarowych dźwiękach po 13- tej, ale pomagają niezawodnie. 

A na koniec żebym dodać wisienkę na tort chaosu tego posta wiersz z mojej najnowszej 
kolekcji utworów żałobnych- jakoś muszę usprawiedliwić utwór o ciemnych gwiazdach: 

gdy ciemne gwiazdy 
czarne gwiazdy 
rozbijają się na krawędzi wszechświatów 
podnoszę je 
podnoszę je do ust 

ciemno jest staje się gwiazdą 
gwiazdą ciemną 
by upaść na krawędzi twych ust 

gdy czarne gwiazdy upadają 
staję się wszechświatem 
niematerialnym 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz