piątek, 22 lutego 2013

Czarny kot przebiegł mi drogę ;)

Piątek uwielbiam, przecież nie trzeba niczego więcej dodawać. To takie proste. 

 Prosta gra, gdy spotykam rano kota ( co o dziwo zdarza się dosyć często) będzie to dobry dzień, 
a jeśli nie spotykam żadnego przedstawiciela tego gatunku, liczę na zwykły łut szczęścia. 
Jestem zdania, że koty każdego koloru i każdego gatunku przynoszą szczęście! i mruczenie, te co łaskawsze. 
Nie oszukujmy się jednak! łaskawość kocia jest wyjątkową zmienną niezbadaną. Chyba mogę zaryzykować 
nieśmiałe stwierdzenie, że troszkę mnie lubią. Być może widzą we mnie swoją fanatyczną wielbicielkę- tego 
nie da się ukryć. Ukryj coś przed kotem- niemożliwe. 
No z opóźnieniem, ale jest wpis dla kotów z  okazji ich niedzielnego święta. Choć to zupełnie nędzne wytłumaczenie- nie było weny. A wena wiadomo, że kapryśna i przyszła dziś. Aż się dziwię, że tak skomplikowany proces twórczy zachodzi w moim mózgu;) wszystko dzięki liście przebojów:)









z internetu zdjęcie to:)

wtorek, 12 lutego 2013

Rok Zakochanego Ducha

Niezmiernie mi miło ogłosić światu, że mój blog poetycki ma już rok i dwa dni:). Mogę chyba sobie złożyć
gratulacje,że wytrwałam w jego prowadzeniu. Ostatnio jest na pierwszym planie, mój blog modowy schował
się w kącie.
Lubię poezję, więc to miejsce jest dla mnie spełnieniem mini marzeń. Wchodzę tu bez planu, spontanicznie,
bez poczucia jakieś idiotycznej presji. Tu rządzi słowo, słowo we wszelkich barwach i odcieniach.

Zamiast świeczek a wraz z nimi tortu (chociaż wersja ze świeczkami jest mocno tradycyjna i co najmniej
przestarzała stwierdzam po wpisaniu tortu w google)
A więc poprzestańmy na słowie:)

jestem tu sama nie na bezludnej wyspie
jestem słowem napisana
słownie- słowem słowu oddana

świat mój słowem naznaczony
wypisany napisany
to wyspa nie bezludna

jestem słowem opisanym
skórą pisaną słowem
które w dłoniach twych
nie jest bezludną wyspą
to wyspa słownie- słowem
słowu oddana

Na koniec życzenia dla bloga, a co! Spełnionych słownych wen:)


obrazek z tej strony

piątek, 8 lutego 2013

Kadr dnia wierszem

czemu my nie piszemy wierszy
czemu nie piszemy poematów
poetów
brakuje!

czemu
cz e m u
nie piszemy poematów
nie jesteśmy poetami
od języka
z języka
na języku

lingwistycznie opisani
język nie do uratowania
język nie do opisania

czemu nie piszemy poematów
dłoniami?




sobota, 2 lutego 2013

Piosenka dnia po czesku:)

usta czerwone jak korale '
jak korale barwione
usta czerwone z twoimi połączone
co na nas przyjdzie z pocałunków
czy bezwstyd między ciałami
będzie plątał się i szeptał

usta czerwone jak korale
z twymi złączone
pulsujące
to mój spadek od Ciebie
śliny ślad
co na nas przyjdzie z pocałunków
bezwstyd dla ciała

weź usta me czerwone
do ust by
co nam przyjdzie z pocałunków tych?
koniec historii tej z ust do ust przekazywanej

Jaromir Nohavica Jine to nebude

czwartek, 31 stycznia 2013

Kadr dnia

Siedzę nad klawiaturą i szukam nastroju. Szukam nastroju do napisania wiersza. Do napisania ładnego zdania. Przed ewolucją życia byłam bardziej poetycka? A teraz (o zgrozo) jestem coraz bardziej prozaiczna. 
Brak mi równowagi między codziennością a czasem na relaks- ten drugi się zmniejszył do mini rozmiarów. 

Moje życie ma chwilami turbo przyspieszenie. Czasem mam wrażenie,że tydzień składa się z samych 
poranków. I ciągłego wstawania do pracy. Nie jest źle tylko ciszy jest mniej. Dużo mniej. 
Nie chciałabym oczywiście powrotu do czasów ciszy- giganta. Pamiętam jak dziwnie się czułam 
budząc się późno w poniedziałek rano. Teraz rankiem w pon nie mam takich filozoficznych myśli;p
Tylko tą: dlaczego, znowu jest tak zimno. 
Pragnę prawdziwej wiosny ze słońcem i wszystkimi bonusami z tego wynikającymi :)

A na koniec kawowy kot:

szkoda, że nie ma instrukcji wykonania;p

piątek, 25 stycznia 2013

Przystań

Przystań jest wtedy gdy zaczyna się piątkowe popołudnie. Zamykam drzwi domu na klucz i idę do kuchni:)
gotować i grzać się herbatą z imbirem. A najbardziej w piątek czekam na Listę Przebojów:) i to mnie odpowiednio dostraja na weekend.
Usuwam z myśli i głowy cały zamęt tygodnia. Usuwam chaos, który szczelnie wypełnia każdy dzień.
Weekend jest trochę na czytanie, na pisanie wierszy. Na zastyganie przy oknie. Rozmarzenie.
Usuwam prozaiczność. Wymyślam świat od nowa. Wydanie drugie poprawione.

I jedno historyczne wydarzenie udało mi się skończyć dziś książkę. Czytałam od dłuższego czasu Chmielewską Dwie głowy i jedna noga. Lubię ją za wymyślanie kosmicznych porównań i wieczny
syndrom złej godziny- która ma różne nieobliczalne konsekwencje.
A ja często miewam przeczucie, które potem się sprawdzają. Czasem o gram za dużo empatii.

Czas na następną lekturę i jakiś mały nowiutki kryminalik. Czyżbym popadła w uzależnienie od tego typu
literatury? Cóż poradzę, że ta część mojej osobowości będąca molem książkowym domaga się kryminału!
Trzeba uspokoić mola i udać się do biblioteki w najbliższym czasie.

Wracam do Listy:) i lektury niekryminalnej na razie.



czwartek, 24 stycznia 2013

kadr dnia z małego piątku

Marzę o:

gorącej czekoladzie z bitą śmietaną 
wyspaniu się (oj, bardzo)
poczytaniu książki (jako mól książkowy żyje w trwającym całe wieki niedosycie książkowym to się może źle skończyć dla mojego zdrowia psychicznego)
przytulnej, słonecznej wiośnie (nie chcę więcej śniegu) pragnę zmienić garderobę na lżejszą. 
czasie na pisanie długich wierszy:) to już jutro. W końcu jutro Wielki piątek:)
samoczynnym wchodzeniu do głowy języka hiszpańskiego:D. Byłoby to miłe i pożyteczne. 


Źródło: pinspire